CZYNNIKI PIERWSZE – BRUKSELA

W serii wpisów „Czynniki pierwsze” przedstawiamy miasto, biorąc na tapetę jego najciekawsze atrakcje turystyczne, restauracje, przysmaki i różne inne lokalne smaczki. Każde miasto rozkładamy na czynniki pierwsze – tworzące jego nazwę litery. Cel: szybkie rozeznanie jak zaplanować zwiedzanie, organizując city break. Jeśli przed Wami weekend w Brukseli, to dobrze trafiliście – w tym wpisie prezentujemy (naszym zdaniem) najciekawsze atrakcje tego miasta.

B jak belgijskie frytki

Kuchnia belgijska nie istniałaby bez frytek. Ten tradycyjny przysmak serwuje się tutaj w pierwszej kolejności z majonezem albo innymi ciekawymi sosami, a nie z ketchupem, do którego przywykli smakosze frytek poza granicami Belgii. Frytki są dobrze wysmażone, a sekret ich smaku tkwi podobno w tym, że smaży się je dwukrotnie –  najpierw po to, by dobrze wysmażyły się od środka, a potem drugi raz, by skórka była chrupiąca. Belgowie nawet zabiegają o to, by ich frytki trafiły na listę UNESCO jako niematerialne dziedzictwo kulturowe. Po powrocie z Brukseli koniecznie chcieliśmy zjeść je w domu – tutaj znajdziesz nasz przepis na frytki belgijskie.

 

 

 

 

R jak René Magritte

Nasz ulubiony malarz-surrealista był Belgiem, więc to w Brukseli znajduje się najciekawsze muzeum poświęcone jego twórczości. Choć nie ma tu najbardziej rozpoznawalnych dzieł artysty, to i tak miejsce zachwyca. Do muzeum warto dotrzeć w pierwszą środę miesiąca po godzinie 13:00 – wtedy wejście jest darmowe. Zgromadzono tu sporo mniej znanych, ale urzekających prac Magritte’a, które pozwalają odkryć jego twórczość na nowo. Snujemy się po salach muzeum, podziwiając kolejne dzieła artysty i analizując fajne cytaty z jego publikacji, o które uzupełniono ekspozycje. Gdyby walutą obowiązującą w Belgii wciąż był frank belgijski, wymienilibyśmy tutaj kilka banknotów o nominale 500 (na których znajdowała się podobizna malarza) na plakaty z twórczością Magritte’a. Franków już nie ma, więc przepadło trochę euro.

 

 

 

 

 

 

U jak unijne instytucje

W Brukseli jako stolicy Unii Europejskiej swoją siedzibę ma większość spośród głównych unijnych instytucji, m. in. Komisja Europejska, Rada Europejska i Rada Unii Europejskiej. Jako że bliżej nam do euroentuzjastów niż sceptyków, z chęcią przespacerowaliśmy się, by zobaczyć te obiekty przynajmniej z zewnątrz i poczuć ducha europejskiej jedności. Spodobało nam się to, że siedziby tak ważnych instytucji wcale nie wyglądały zbyt zjawiskowo ani imponująco, co z kolei sugerowało, że pracują tam zwyczajni ludzie, wykonujący zwykłą, biurową pracę. Parlament Europejski, w ramach projektu Parlamentarium, umożliwia darmowe zwiedzanie, co pozwala przybliżyć przeciętnemu obywatelowi Unii codzienną pracę i funkcjonowanie PE i innych unijnych instytucji. Tym razem nie mieliśmy czasu na taką wycieczkę, ale następnym razem się skusimy.

 

 

 

Gmach Parlamentu Europejskiego

 

 

 

Imponująca galeria handlowa Galeries Royales Saint-Hubert w stylu secesyjnym

 

K jak komiks

Dla Belgów komiks jest jedną z najważniejszych form wyrazu i ma w ich kraju długą tradycję, pielęgnowaną do dziś. To belgijskim twórcom zawdzięczamy postać Tintina i smerfy. Tajniki sztuki komiksowej można zgłębić w brukselskim Muzeum Komiksu, które naszym zdaniem naprawdę warto odwiedzić, nawet, jeśli nie jest się zagorzałym fanem tej formy sztuki. Inny ciekawy komiksowy akcent to rozsiane po mieście murale, które przedstawiają postaci z najsłynniejszych komiksów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Broussaille

 

Victor Sackville

 

Olivier Rameau

 

Tintin

 

Le Jeune Albert

 

 

S jak siusiające rzeźby

Prawie każdy wie, że symbol Brukseli to rzeźba siusiającego chłopca, Manneken pis. Ale nie każdy już wie (nas ta informacja mocno zaskoczyła), że chłopiec ma w Brukseli swoją siusiającą siostrę – Jeanneke Pis, a towarzyszy im także siusiający piesek – Zinneke Pis. Jak widać, surrealizm w Brukseli niejedno ma imię i reprezentuje go nie tylko Magritte.

 

 

 

 

 

 

E jak ekspozycje z czekoladą

Bruksela (a właściwie cała Belgia) jest istnym rajem dla smakoszy czekolady. Szacuje się, że Belg zjada jej rocznie ok. 9 kilogramów. Niemalże na każdym kroku natkniecie się tutaj na sklepy z wyrobami czekoladowymi. Przepiękne i przesłodkie witryny pełne pralinek i czekoladowych figurek niesamowicie kuszą. Na szczęście, można znaleźć produkty na każdą kieszeń, nie tylko tych najdroższych i najbardziej renomowanych marek, takich jak Godiva, Marcolini, Neuhaus czy Leonidas. My zaopatrzyliśmy się w pralinki i w kilka tabliczek supersmacznej czekolady Bianca, na którą trafiliśmy w sklepie w Brugii.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

L jak lokal Delirium

Będąc w Belgii nie można nie napić się piwa, a najlepiej zrobić to w jednym z najsłynniejszych brukselskich pubów – Delirium Café. Najlepiej ze względu na niezwykłą atmosferę tego miejsca, choć niezbyt dobrze dla portfela – piwa są tutaj ok. 3 razy droższe od ich odpowiedników w sklepach spożywczych. Delirium, nieprzerwanie od 2004 roku, podtrzymuje rekord Guinessa, jeśli chodzi o liczbę piw zgromadzonych w jednym lokalu. Obecnie jest ich tutaj prawie 2500, a właściciele wciąż powiększają asortyment. Nazwa piwiarni pochodzi od jednego z najbardziej znanych, mocnych belgijskich piw Delirium Tremens, którego symbolem jest różowy słoń (a które nam osobiście niezbyt przypadło do gustu). Tenże słoń wita zresztą gości przy wejściu do baru, a vis-a-vis znajduje się równie ciekawa postać – wspomniana wcześniej belgijska siusiająca dziewczynka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drugi najsłynniejszy brukselski pub „A la Mort Subite” (czyli „nagła śmierć”)

 

 

A jak Atomium

Coś dla fanów bardziej oryginalnej architektury. Rzeźba-symbol Brukseli powstała w 1958 roku na Wystawę Światową, ale słowo „nowoczesny”, a może nawet „kontrowersyjny”, wciąż pasowałoby do jej opisu. Atomium to zbudowany ze stali i aluminium model kryształu żelaza, powiększony 165 miliardów razy. Model zawiera 9 atomów, pomiędzy którymi można się przemieszczać. W niektórych z nich znajdują się wystawy, a na najwyższej mieści się platforma widokowa.

 

 

Jesteś fanem kuchni belgijskiej? Sprawdź nasz przepis na frytki belgijskie z trzema sosami na bazie majonezu!

 

 

 

belgia / atrakcje brukseli / bruksela zwiedzanie atrakcje co zobaczyć / co zobaczyć w brukseli / co zwiedzać w brukseli / zwiedzanie brukseli / bruksela zwiedzanie / co zjeść w brukseli / kuchnia belgijska / atrakcje w brukseli / muzea w brukseli / weekend w brukseli / city break w brukseli / wycieczka do brukseli / stolica belgii / czy warto pojechać do brukseli / wypad do brukseli / zabytki w brukseli /

Brak komentarzy