CZYNNIKI PIERWSZE – BELGRAD

W serii wpisów „Czynniki pierwsze” przedstawiamy miasto, biorąc na tapetę jego najciekawsze atrakcje turystyczne, restauracje, przysmaki i różne inne lokalne smaczki. Każde miasto rozkładamy na czynniki pierwsze – tworzące jego nazwę litery. Cel: szybkie rozeznanie jak zaplanować zwiedzanie, organizując city break. Jeśli przed Wami weekend w Belgradzie to dobrze trafiliście – w tym wpisie prezentujemy (naszym zdaniem) najciekawsze atrakcje tego miasta.

B jak Brama Belgradu

Do Belgradu wjeżdżamy od strony zachodniej, jadąc autostradą Braterstwa i Jedności. W ten sposób naszą przygodę z miastem zaczynamy od dzielnicy Nowy Belgrad,  „sypialnianej” i biurowej części miasta, której architektura powala, ale raczej w negatywnym tego słowa znaczeniu.  Jedną z pierwszych budowli, która ukazuje się naszym oczom, jest na swój sposób urokliwy koszmarek architektoniczny – Zachodnia Brama Belgradu. Ten cudowny kompleks stanął w Belgradzie w 1980 roku. Składa się z dwóch budynków o wysokości 115 metrów, połączonych łącznikiem. Jeden z budynków pełni funkcję mieszkalną, a drugi biurową.  Przy łączniku znajduje się restauracja obrotowa i do dziś żałujemy, że nie mogliśmy się w niej zatrzymać. Widok na surowe, betonowe bloczyska Nowego Belgradu z wysokości 140 metrów z pewnością robiłby wrażenie.

 

 

 

E jak Exit Festival

Trasę do Belgradu pokonujemy autem, zatrzymując się wcześniej w mieście Nowy Sad, które znajduje się w odległości ok. 90 kilometrów od stolicy Serbii. O Nowym Sadzie sami Serbowie mówią, że to „Serbskie Ateny”. Ten przydomek miasto zawdzięcza temu, że jest tętniącym życiem ośrodkiem kulturowym i uniwersyteckim. W Nowym Sadzie odbywa się wiele festiwali, między innymi festiwal literatury, jazzu czy jedyny w kraju festiwal teatru alternatywnego. Także tutaj odbywa się największy w Serbii, a nawet w całym regionie bałkańskim, letni festiwal muzyczny EXIT. Nieprzerwanie od lipca 2000 roku na czterodniowy EXIT zjeżdżają się młodzi ludzie z całej Europy. Impreza odbywa się w na terenie Twierdzy Petrowaradinskiej, na przedmieściach Nowego Sadu. Co ciekawe, imprezę zainicjowała grupa studentów, która chciała w ten sposób wyrazić sprzeciw wobec władzy Slobodana Miloševicia. W roku 2016 na festiwalu odnotowano rekordową frekwencję (270 000 uczestników na Exit i partnerskim festiwalu Sea Dance) i organizatorzy przewidują, że w kolejnych latach liczba gości będzie rosła. W lineupie Exit znajdują się przede wszystkim wykonawcy szeroko pojętej muzyki elektronicznej, od mainstreamowego EDM po techno.

 

 

Skała, na której osadzona jest Twierdza Petrowaradinska

 

Most Wolności

 

Pałac Biskupi

 

 

L jak loty

Standardowa cena lotów z Warszawy do Belgradu to ok. 500 zł w jedną stronę (liniami Air Serbia). Tanie linie takie jak Wizz Air czy Ryanair nie latają do miast serbskich bezpośrednio z Warszawy, ale da się wyszperać kilka ciekawych opcji. Wizz Airem do Belgradu lub miasta Nysz na południu Serbii można polecieć m.in. z Paryża-Beauvais, Eindhoven, Goteborga, Sztokholmu lub Londynu. Dla przykładu, ze Sztokholmu do Belgradu polecimy w dwie strony za ok. 210 zł, a do Sztokholmu z Warszawy dostaniemy się nawet za 78 zł w dwie strony. Przy umiejętnym kombinowaniu powinno więc nam się udać dostać z Warszawy do Belgradu za ok. 300-400 zł (przeloty w dwie strony).

Ryanairem z kolei polecimy tylko do miasta Nysz z czterech miast europejskich. Najciekawszą opcją jest lot z Bergamo do Nysz (standardowo 30 euro w dwie strony), bo do Bergamo można czasem dostać się za kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych z Modlina. Ten lot wydaje się więc najbardziej atrakcyjny, o ile mamy w planach nie tyle Belgrad, co wypożyczenie auta na miejscu i zjechanie większej części Serbii. Kraj słynie z różnorodności krajobrazów, a nawet z ciekawych miejsc do jazdy na nartach (choć infrastruktura nie zachwyca). Warto więc rozważyć dłuższe zwiedzanie Belgradu, a następnie Serbii, zwłaszcza że ten kraj nie jest jeszcze oblegany przez turystów. Gdy zwiedzaliśmy Belgrad w lipcu, a więc właściwie w szczycie sezonu, nie narzekaliśmy na tłumy turystów, nie atakowały nas nigdzie aparaty fotograficzne ani selfie sticki.

 

 

Ulice Belgradu

 

 

W drodze z Belgradu do Bułgarii

 

G jak genialny most

Przejazd przez jeden z najnowszych mostów nad rzeką Sawą w Belgradzie jest nie lada atrakcją. Most nad wyspą Adą Ciganliją jest najdłuższym jednopylonowym mostem wantowym na świecie; jego długość to niecały kilometr. Wysokość pylonu wynosi 400 metrów, a budowę mostu ukończono w 2011 roku. Podobno kosztowała ona 405 milionów euro.

 

 

 

 

R jak rozległy widok na ujście Sawy

W Belgradzie nie ma wielu zabytków architektury, budynków, które miałyby więcej niż sto czy dwieście lat. Jednym z nielicznych wyjątków jest uwielbiana przez mieszkańców miasta twierdza Kalemegdan, która wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk, zważywszy na burzliwą historię Serbii. Fortyfikacje wybudowano jeszcze za czasów celtyckich, ale większość dzisiejszej zabudowy pochodzi z XVII wieku. Z czasów rzymskich pozostały między innymi katakumby i studnia, z tureckich grobowce, a dodatkowo natkniemy się tu na cerkwie i historyczne bramy. Zabytek znajduje się w Starym Mieście, w dużym, pięknym parku, w którym sporo jest pomników, a także boisk do uprawiania różnych dyscyplin sportowych. Na terenie fortyfikacji mieści się także ogród zoologiczny. Jednym z największych atutów tego miejsca jest to, że roztacza się z niego piękny widok na rzekę Sawę uchodzącą do Dunaju.

 

 

 

 

 

 

 

A jak automobile

Muzeum motoryzacji to chyba jedna z najciekawszych atrakcji miasta. Znajduje się w centrum, niedaleko parlamentu, a mieści się w budynku dawnego, najstarszego na całych Bałkanach parkingu miejskiego, powstałego w 1929 roku. Wydawało nam się, że po odwiedzinach w światowej stolicy silników – Detroit, w tamtejszym Muzeum Henry’ego Forda, inne muzea z automobilami nie zrobią na nas większego wrażenia. Okazało się jednak, że belgradzkie zbiory są imponujące. W muzeum znajdują się auta z początku XX wieku (fiaty, fordy, skody), a najstarszy eksponat to trzykołowy francuski automobil z 1897 roku. Możemy także podziwiać auta jugosłowiańskiego marszałka Tito (na przykład cadillac i auto „plażowe” Fiat 500 Ghia), porsche, które zagrało w filmie „The Belgrade Phantom” czy eksponaty warte 350 tysięcy euro. W muzeum zgromadzono około 100 aut (50 z nich jest wystawionych, a drugie tyle w remoncie). Żaden z eksponatów nie jest na sprzedaż, za to często się je wypożycza na plany filmowe.  Poza samochodami na miejscu zgromadzono także między innymi dawne, oryginalne narzędzia samochodowe z lat 20. XX wieku, dystrybutory paliwa, automaty parkingowe.

 

 

 

Biuro naczelnika

 

 

Odtworzony warsztat z lat 20′

 

 

D jak dobre mięso

Jedną z bardziej charakterystycznych przekąsek serbskich, której próbujemy w Belgradzie, jest ćevapi, zwane też ćevapčići. To danie popularne we wszystkich krajach bałkańskich, ale w każdym ma swoją, nieco inną odmianę (na przykład w Albanii występuje pod nazwą qofte). Cevapi przyrządza się z mięsa mielonego, które zazwyczaj jest mieszanką różnych rodzajów mięs, przeważnie wołowiny i wieprzowiny, czasem także baraniny. Formą przypomina ono nieco znany nam turecki shish kebab – z mięsa formuje się ruloniki, które następnie się smaży lub grilluje. Danie nie może być zbyt suche, więc wybiera się tłustsze kawałki mięsa. W zależności od kraju i regionu, do mięsa dodaje się cebulę, czosnek, zioła albo mąkę. Gotowe podłużne kotleciki podaje się często w formie szaszłyków, wkładając w nie długi patyczek i serwuje się je między innymi z pitą, warzywami, ziemniakami albo tzatzikami.

Inna mięsna, bałkańska potrawa, której warto spróbować w Belgradzie to plejskavica, zwana także gurmanska pleskjavica, czyli serbski odpowiednik hamburgera. To grillowany kotlet siekany, który w Serbii przyrządza się z mieszanki wołowiny i wieprzowiny, bardzo często na ostro. Ciekawym dodatkiem do dań mięsnych są bałkańskie pasty. Pierwsza z nich to lekko pikantny ajwar, przyrządzany z warzyw (słodka papryka, bakłażan, czosnek). Z połączenia ajwaru z tłustym, kozim twarogiem powstaje druga,  niedbale wymieszana pasta urnebes (po serbsku „chaos”).

Cevapi

 

Restauracja z kurami i kogutami na wolności

 

Plejskavica

 

Budka z najlepszą w okolicy plejskavicą w Nowym Sadzie

 

 

/ wakacje w belgradzie / wakacje w serbii / wyjazd do serbii / ciekawostki belgrad / ciekawostki serbia / atrakcje w belgradzie / atrakcje w serbii / turystyka w serbii / co robić w belgradzie / co zwiedzać w belgradzie / co zobaczyć w belgradzie / ciekawe miejsca w serbii / ciekawe miejsca w belgradzie / city break belgrad / pobyt w belgradzie / co zjeść w serbii / co zjeść w belgradzie / bałkany / nowy sad / co zobaczyć w nowym sadzie / atrakcje w nowym sadzie /

1 komentarz

  • comment-avatar
    Karol 08/09/2016 (11:00)

    Krajobrazy łudząco zbliżone do tych polskich z lat 90-tych. Czy tylko ja mam takie wrażenie?