STAMBUŁ – TOPLISTA DEGUSTACYJNA

Nasz pobyt w Stambule okazał się istną gastroprzygodą, a nie byłoby to możliwe, gdyby nie świetne rekomendacje znajomych, którzy kiedyś w tym mieście mieszkali. Udało się nam skosztować zarówno rarytasów popularnych wśród turystów, jak i mniej znanych przekąsek i dań, cenionych raczej przez lokalesów. Poniżej dzielimy się naszymi doświadczeniami – oto pozycje, które powinien mieć na uwadze każdy obieżysmak w Stambule.

1. Herbata po turecku

Może to Anglicy słyną z 5 o’clock tea, ale nam nigdzie herbata nie smakowała bardziej niż w Turcji. Wszędzie podawana w charakterystycznych, małych szklaneczkach, a jej smak jest zawsze w tak przyjemny sposób cierpki, a zarazem słodki (do tej małej szklanki sypie się zwykle nie mniej niż 2 kostki cukru). Jedna porcja tureckiej herbaty kosztuje 1 – 2 zł. Podaje się ją do śniadania, do sziszy, do deseru lub po prostu samą – na przykład jeśli bazarowy sprzedawca spodziewa się po nas dłuższych negocjacji i chce nas nią ugościć. Polecamy herbaciarnię z pięknym widokiem na Bosfor, znajdującą się w parku Gülhane, na tyłach pałacu Topkapı. Można do niej wstąpić, by trochę odpocząć po wyczerpującym zwiedzaniu rozległego terenu i licznych komnat sułtańskiego pałacu.

 

 

Herbaciarnia z widokiem na Bosfor

Herbaciarnia z widokiem na Bosfor

 

2. Rachatłukum

Po polsku zwane „rachatłukum”, po turecku lokum, a po angielsku, czyli dla turystów Turkish delight. Wizytówka Turcji i numer jeden wśród tureckich słodyczy. Są to dosyć słodkie kostki, zazwyczaj z posypką, najbardziej przypominające żelki. Dotychczas uważaliśmy je za przereklamowany produkt eksportowy, ale na miejscu nam zasmakowały. Są dostępne w rozmaitych wersjach – od miodowej, czekoladowej, pistacjowej przez miętową po przeróżne smaki owocowe. Nam najbardziej przypadła do gustu róża i granat. Warto kupić sobie niewielką ilość różnych smaków na wagę i kosztować ich, spacerując po wąskich, pagórkowatych alejkach stambulskiego Starego Miasta.

 

3. Pieczone kasztany

W marcu w Stambule roi się od ulicznych sprzedawców tej przekąski. Za parę lirów dostaniemy garść jeszcze ciepłych kasztanów, które zasmakują zwłaszcza amatorom orzechów.

 

 

4. Balik ekmek

Balik ekmek to kanapka z rybą, której można w Stambule skosztować w wielu małych przydrożnych budkach i w knajpkach na statkach. Ze względu na to, że miasto leży nad wodą, lokali serwujących tę przekąskę nie trzeba zbyt długo szukać, a jakość i smak ryb są wybitne. Polecamy balik ekmek w małym barku przy dworcu Haydarpasa. Kanapka, której tam spróbowaliśmy, była z przepyszną, świeżą makrelą i kosztowała ok. 7 pln. Porcja przyzwoita, spokojnie na zaspokojenie średniego głodu.

 

 

 

5. Lody w MADO

MADO to sieć cukierni, jedna z najpopularniejszych tureckich marek eksportowych w branży gastronomicznej. W Stambule lodziarni MADO jest sporo, a my wstąpiliśmy do lokalu po stronie azjatyckiej, niedaleko przystani w dzielnicy Üsküdar.

 

 

6. Tureckie śniadanie

Opcji śniadaniowych jest kilka. Pierwsza, najbardziej popularna to klasyczne kahvaltı, czyli talerz przeróżnych dobroci. Znajdziecie na nim m.in. żółty ser, bardzo słony biały ser, wędlinę, pomidory, ogórki świeże lub kiszone i oliwki. Podaje się go z pitą i turecką herbatą. Taki zestaw śniadaniowy można spokojnie zjeść za ok. 11-12 zł od osoby i powinien być dostępny w większości restauracji i barów. Inną ciekawą opcją śniadaniową jest menemen, czyli mocno doprawiona jajecznica z pomidorami. Menemen występuje w wielu wersjach, np. sucuklu menemen, czyli z dodatkową kiełbaską. Taką jajecznicę w tureckim wydaniu zjecie za ok. 10 zł od osoby.

 

Sucuklu menemen

 

7. Midye dolma

Czyli małże z ryżem. Najlepsze w restauracji Mercan po stronie azjatyckiej, w dzielnicy Kadiköy, ale tak naprawdę będziecie mogli ich spróbować w wielu miejscach. Ten przysmak jest w Stambule także przekąską uliczną, idealną do zjedzenia na szybko między kolejnymi atrakcjami miasta. Od sprzedawcy możemy kupić kilka sztuk i na miejscu, na stojąco skropić je cytryną tuż przed zjedzeniem.

 

 

8. Kokoreç

Kokoreç, inaczej kokoretsi, jest daniem charakterystycznym dla kuchni greckiej i bałkańskich, ale to w Stambule spróbowaliśmy go pierwszy raz, także we wspomnianej wyżej restauracji Mercan. Ten frykas to kawałki różnych podrobów zawinięte w baranie flaki, podane na przykład w kanapce. Choć żadne z nas nie jest szczególnym fanem podrobów, ta dobrze doprawiona, nieco pikantna wersja była naprawdę zjadliwa.

 

 

9. Lokma

Nie dajcie się zwieść ich pozornemu podobieństwu do polskich małych pączków. Są niezmiernie słodkie, twardsze, a po rozgryzieniu zalewają lepkim sosem. Kupuje się je na wagę, za ok. 4 zł za 300 gramów.

 

 

 

10. Simit z nutellą

Simit to odpowiednik naszego precla, sprzedawany przez ulicznych handlarzy, zwłaszcza w tych najbardziej turystycznych okolicach. Polecamy wersję z nutellą. Koszt: 1,5 – 3 pln za sztukę.

 

11. Lahmacun i pide

Turecka pizza była jednym z naszych ulubionych dań obiadowych w trakcie pobytu w Stambule. Lahmacun jest duży, okrągły, na bardzo cienkim cieście, z cienką warstwą mięsnego farszu. Pide dla odmiany jest na grubszym cieście, ma charakterystyczny podłużny kształt i poza serem, może być z różnymi dodatkami, jak warzywa czy mięso. Bardzo dobry lahmacun jedliśmy w poleconej przez naszych znajomych restauracji ‚Dürümce’. Lokal znajduje się po stronie europejskiej, przy przystani w Beşiktaş. Serwuje większość klasycznych dań tureckich w bardzo przystępnych cenach. Za pizzę turecką, kebab adana dürüm, deser i 4 herbaty zapłaciliśmy ok. 50 zł. Dodatkowo, w lokalu poczęstowano nas sporym zestawem różnych przystawek, za które nie musieliśmy płacić, a ponieważ dopytywaliśmy o jeden sos, który nam wyjątkowo zasmakował, dostaliśmy go od szefa kuchni na wynos.

 

Pide

Lahmacun

 

12. Salgam suyu

Sok z rzepy o ciemnoróżowym kolorze. Napój nie dla każdego – jest wyjątkowo kwaśny. Jeśli lubicie popijać w Polsce nasz sok z kiszonych ogórków, to zakochacie się w tureckim soku z rzepy. Pija się go do obiadu tak samo jak jogurt ayran, żeby zneutralizować pikantny smak potraw.

 

 

13. Nargile

Nargile to turecka fajka wodna, u nas znana raczej pod nazwą szisza. Także dzięki rekomendacji naszych znajomych trafiliśmy do bardzo klimatycznego lokalu Kallavi, znajdującego się przy jednym z głównych stambulskich deptaków Istiklal Caddesi. Co istotne, lokal (jak inne podobne bary z nargile) znajduje się na ostatnim, najwyższym piętrze kamienicy i nie jest dobrze oznakowany, dzięki czemu rzadko trafiają do niego turyści. Alkoholu (jak w większości restauracji i barów w Stambule) nie ma tutaj w menu, ale można za to popykać smaczną i aromatyczną nargile, a obsługa chętnie doradzi w wyborze ciekawych połączeń smaków.

 

 

14. Piwo Bomonti

W Turcji, jak to w muzułmańskich krajach bywa, wybór alkoholi jest dosyć skromny. Tym bardziej ucieszyło nas, że najczęściej spotykana marka piwa okazała się tak dobra. Znaliśmy już z poprzedniego wypadu na turecką riwierę całkiem przyzwoity w smaku Efes, ale to dopiero Bomonti stało się naszym faworytem. Po powrocie wyczytaliśmy, że to najstarsza turecka marka piwa. Bomonti jest robione w 100% ze słodu, podobno według starej receptury. W nielicznych sklepach, gdzie można kupić alkohol, znajdziecie kilka wersji tego piwa, a nam najbardziej zasmakowała wersja niefiltrowana.

 

 

/ stambuł /co robić w stambule / atrakcje stambułu / atrakcje w stambule / ciekawe miejsca w stambule / wyjazd do stambułu / co zjeść w stambule / kuchnia w stambule / kuchnia w turcji / czego spróbować w stambule / ciekawostki o stambule / ciekawostki o turcji / wakacje w turcji / wakacje w stambule / weekend w stambule / pobyt w stambule / pobyt w turcji / co trzeba zobaczyć w stambule / czy warto jechać do stambułu / kuchnia turecka / co zjeść w turcji / czego spróbować w turcji / restauracje w stambule / gdzie zjeść w stambule / przepisy tureckie / przepisy z turcji / dania tureckie / potrawy tureckie / turcja /

1 komentarz