ZAKAUKAZIE – W BRUDNORÓŻOWYM ERYWANIU

Słuchacze pytają: Kiedy miały miejsce pierwsze wolne wybory?
Radio Erewań odpowiada: Gdy Bóg zrobił Ewę z żebra Adama i powiedział mu: wybierz żonę. [1]

Do Armenii wjeżdżamy jadąc z Tbilisi, a pokonanie trasy Tbilisi-Erywań zajmuje nam ok. 7 godzin. Na granicy ruch jest niewielki, ale celnicy są bardzo dokładni. Kupujemy obowiązkowe ubezpieczenie auta i uiszczamy opłatę za przejazdy. Wybieramy górską drogę blisko granicy z Azerbejdżanem, bo alternatywna trasa jest ponoć bardzo słabej jakości. Wybrana droga przechodzi między Armenią a enklawą azerską, w związku z czym momentami jedziemy zaledwie 200 m od granicy wrogiego kraju. Podobno zdarzały się tu w nocy ostrzeliwania aut przez snajperów. Ruch jest bardzo mały. Przejeżdżamy przez tunel między Dilidżanem a Sewanem, po którego przekroczeniu temperatura spada aż o kilka stopni. Ponoć bywa tak, że na obu końcach tunelu panują dwie różne pory roku. Często widzimy przydrożnych sprzedawców niezbyt smacznej, gotowanej, pastewnej kukurydzy.

 

 

 

 

 

 

 

Słuchacze pytają: Co to jest agresja?
Radio Erewań odpowiada: Kiedy jeden kraj napada na drugi bez zgody ZSRR.

Celem naszej armeńskiej wyprawy jest stolica i zarazem największe miasto kraju – Erywań. Erywań długo błędnie nazywano w Polsce „Erewaniem”, przede wszystkim za sprawą dowcipów o fikcyjnym Radiu Erewań, rozpowszechnionych w Polsce za czasów komunizmu. Słowo „Erewań” pochodzi od rosyjskiej wersji nazwy tego miasta, będącej w użyciu w dobie ZSRR. Obecnie jedyną poprawną formą jest „Erywań”, choć często potocznie mówi się jeszcze o „Erewaniu”. Nad miastem góruje szczyt Ararat, biblijne miejsce spoczynku Arki Noego po Potopie, której szaleńcy szukają tam podobno po dziś dzień. U stóp masywu schodzą się granice Armenii, Turcji, Iranu i Azerbejdżanu, a sam szczyt Ararat znajduje się na terenie obecnej Turcji, 32 kilometry od granicy z Armenią. Teren masywu jest zmilitaryzowany, zamieszkuje go ludność turecka i kurdyjska. Granicy z Turcją Ormianie nie mogą przekraczać, co związane jest z wieloletnim konfliktem turecko-ormiańskim, u którego podstaw leży rzeź dokonana na ludności ormiańskiej przez Imperium Osmańskie za czasów I wojny światowej. Choć szacuje się, że mogło wtedy zginąć ok. 1,5 miliona Ormian, po dziś dzień Turcja próbuje tuszować te wydarzenia. Historycy tureccy unikają nazywania tych wydarzeń „ludobójstwem”, a pisarz Orhan Pamuk trafił przed sąd, gdy w którymś z wywiadów napomknął o „wymordowaniu tysięcy Ormian”[2].

 

Ośnieżony szczyt Araratu

 

Nad jeziorem Sewan

 

 

DSC08310

 

 

 

Słuchacze pytają: Co to jest kwartet smyczkowy?
Radio Erewań odpowiada: Moskiewska orkiestra symfoniczna po powrocie z tournée zagranicznego.

Konflikt z Turcją nie jest jedynym, z którym od lat boryka się Armenia. Kraj od początku lat 90. toczy bój o terytorium Górskiego Karabachu z muzułmańskim Azerbejdżanem, o czym więcej piszemy tutaj. Granica z Azerbejdżanem jest także zamknięta; Ormianie mogą jedynie przekraczać niewielką granicę z Iranem i Gruzją. Aż 98% populacji kraju to Ormianie. Z 12 milionów Ormian tylko 3 miliony zamieszkują terytorium Armenii, z czego połowa mieszka właśnie w stolicy. Ormiańska diaspora jest jedną z największych na świecie. Ich najliczniejsze skupiska poza granicami Armenii znajdziemy w USA (900 tysięcy w Los Angeles) oraz we Francji (mieszka tam 600 tysięcy Ormian).  Od spotkanych w trakcie wyprawy po Kaukazie osób dowiadujemy się, że Ormianie często czują się gorsi od innych narodów. Sami doświadczyliśmy tego, że nasi ormiańscy rozmówcy niepytani zaczynali opowiadać o dokonaniach ich słynnych rodaków. Dowiedzieliśmy się, którzy polscy celebryci mają ormiańskie korzenie oraz że dumą tego narodu jest zespół System of a Down. Kiedy gościliśmy w stolicy Armenii, akurat odbywały się Igrzyska Olimpijskie. Jeden z napotkanych Ormian zapytał nas, ile mamy już medali, na co odpowiedzieliśmy, że jeszcze żadnego. Wtedy on z dumą odparł, że oni już dwa. Co prawda dla Rosji. Ale dwa.

 

Prospekt Północny – główny deptak Erewania

 

Siedziba rządu Armenii na Placu Republiki

 

 

 

 

Słuchacze pytają: Jakie jest najpiękniejsze miasto w ZSRR ?
Radio Erewań odpowiada: Erewań.
Pytanie: Ile bomb atomowych potrzeba, aby zniszczyć Erewań ?
Odpowiedź: Moskwa to też piękne miasto.

Erywań można śmiało nazwać miastem z tufu. Zdecydowana większość zabudowy miasta jest wykonana z tego brudnoróżowego surowca, dzięki czemu miasto jest ciekawsze, pełniejsze kolorów, a nie betonowe i szare. W Armenii wydobywa się tę czerwonawo-różową skałę powulkaniczną, która jest podobno łatwa w obróbce i dobrze trzyma temperaturę. Poza tufem Armenia nie posiada surowców, a gospodarka kraju jest słabo rozwinięta. Z tufu zbudowane są bloki, budynki mieszkalne, całe osiedla w Erywaniu, ale także charakterystyczne dla Armenii kościółki, na które można się natknąć nie tylko w stolicy, ale i w mniejszych wioskach, podróżując po kraju. Dominującą w Armenii religią jest chrześcijaństwo, a język od zawsze odgrywał dla Ormian ogromną rolę – był gwarantem przetrwania w dobie prześladowań. Jednym z najważniejszych miejsc w Erywaniu jest Muzeum Manuskryptów (Matenadaran), które gromadzi wiele bezcennych dla kultury ormiańskiej eksponatów.

Słuchacze pytają: Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają mercedesy?
Radio Erewań odpowiada: Prawda, ale z małymi poprawkami: nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie mercedesy tylko rowery i nie rozdają tylko kradną.

 

 

 

Pod budynkiem Opery w Erywaniu, zamykającym bulwar Prospekt Północny

 

Na Prospekcie Północnym

 

 

 

 

 

 

[1] Przykłady dowcipów o Radiu Erewań pochodzą ze strony internetowej http://www.kaila.pl/humor/erewan.htm.

[2] Cytat za W. Szabłowskim „Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji”, wydawnictwo Czarne, 2014.

 

/ wyjazd do armenii / wyjazd do erywania / pobyt w armenii / pobyt na kaukazie / pobyt w erywaniu / ciekawostki armenia / ciekawostki o kaukazie / ciekawostki o armenii / atrakcje w armenii / atrakcje w erywaniu / atrakcje na kaukazie / atrakcje armenii / atrakcje erywania / atrakcje kaukazu / turystyka na kaukazie / turystyka w armenii / co robić na kaukazie / co robić w armenii / co robić w erywaniu / co zwiedzać na kaukazie / co zwiedzać w armenii / co zobaczyć na kaukazie / co zobaczyć w armenii / co zobaczyć w erywaniu / ciekawe miejsca na kaukazie / ciekawe miejsca w armenii / czy warto jechać do armenii / czy warto zobaczyć armenię / czy warto zobaczyć erywań / zakaukazie / kaukaz południowy / armenia / erywań / ormianie / ararat / erewań /

5 komentarzy

  • comment-avatar
    Konrad 27/09/2016 (15:15)

    Cześć!
    Doświadczenia podróżnicze związane z Kaukazem (gdzie czuję się jak w u siebie w domu), nie dają spokoju i po przeczytaniu tekstu nasuwają mi się pewne spostrzeżenia (pytania).

    1.”Wybrana droga przechodzi między Armenią a enklawą azerską, w związku z czym momentami jedziemy zaledwie 200 m od granicy wrogiego kraju”. Którędy jechaliście, skoro jechaliście od Gruzji? Przejechaliśmy autostopem lub pieszo przeszliśmy przez wszystkie przejścia graniczne w Armenii, ale opis trasy nie pasuje do żadnego, jakie znam.

    2. Zakaukazie… ta nazwa zdecydowanie określa punk patrzenia na Armenię. W tym przypadku, centrum to Moskwa. Jeśli to Wasz punkt patrzenia na Kaukaz, to OK, ale wolę używać nazwy Kaukaz Południowy i Północny.

    3. Piszecie „Ormianie często czują się gorsi od innych narodów”. Wg mnie czują się bardziej osamotnieni (wokół sami wrogowie), ale zdecydowanie nie mają kompleksów. Są pierwsi we wszystkim. Sami podaliście przykłady (to akurat standard w przypadku Ormian), kiedy wyliczają znane osoby z danego kraju, które albo są Ormianami albo mają Ormiańskich przodków.

    4. Nieprawdą jest, że „Poza tufem Armenia nie posiada surowców”. Armenia dysponuje złożami: miedzi i molibdenu, ołowiu, boksytów, cynku, złota i srebra oraz surowców budowlanych: marmuru, bazaltu, granitu. Inna sprawa, że przemysł boryka się z wieloma problemami i potencjał zasobów nie jest w pełni wykorzystany. Największym problemem jest brak surowców energetycznych. Amerykanie wprawdzie w 1993 roku znaleźli złoża ropy i gazu, ale ich wydobycie jest nieopłacalne.

    5. Co do stwierdzenia „Dominującą w Armenii religią jest chrześcijaństwo”. Ponad 95% to wyznawcy Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, ok. 4% to katolicy, pozostali to Jazydzi. Wychodzi zatem, że chrześcijaństwo jest jedyną religią w Armenii z jednym drobnym wyjątkiem.

    Pozdrawiam i życzę udanych podróży.
    Konrad

    PS Bardzo udane zdjęcie starego auta (back&white)

    • comment-avatar
      admin 28/09/2016 (19:35)

      Cześć!
      Po pierwsze, bardzo dziękujemy za zainteresowanie i wnikliwą analizę naszego tekstu. Jest nam niezmiernie miło, że mamy tak uważnych czytelników 🙂 A teraz w odpowiedzi na Twoje spostrzeżenia:
      1. Jechaliśmy drogą M16. Jeśli prześledzisz dokładnie jej przebieg na mapie, to zobaczysz, jak blisko azerskiej enklawy się znajduje.
      2. Na co dzień mieszkamy w Warszawie i uważamy, że z tej perspektywy Armenia też leży już za Kaukazem. Poza tym, termin „Zakaukazie” nie jest w żaden sposób nacechowany i można go używać zamiennie z „Kaukazem Południowym”. PWN to potwierdza: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Zakaukazie;3999961.html
      3. Nasze doświadczenia potwierdzają to, o czym piszemy. Ale to dość subiektywne kwestie, być może Ty odbierasz Ormian inaczej i ciężko z tym dyskutować…
      4. Napisanie w ten sposób o tufie było rzeczywiście uproszczeniem, bo naszym celem było tylko podkreślenie tego, co zdecydowanie wyróżnia ten kraj. Ciężko bowiem zaprzeczyć, że Armenia pozostaje krajem tufu. Ale dzięki za uzupełnienie naszej wiedzy o innych surowcach. 🙂
      5. Jednak te niecałe 99% na „rynku religijnym” to naszym zdaniem wciąż dominacja, a nie monopol 🙂

      Pozdrawiamy i także życzymy wielu ciekawych wypraw!

  • comment-avatar
    Magdalena 30/09/2016 (15:37)

    Hmm. Konrad ma rację. Wasz tekst o Armenii jest bardzo słaby. Zawiera nieścisłości i jest jakiś taki miałki.

    • comment-avatar
      admin 30/09/2016 (17:34)

      I za tę opinię dziękujemy. Rzecz w tym, że Konrad nie napisał, że tekst jest słaby, tylko miał kilka wątpliwości, które wyjaśniliśmy. No chyba, że się znacie i wiesz to bezpośrednio od niego? A skoro tylko tekst się nie podobał, to zakładamy, że przynajmniej zdjęcia są ok 😉 Pierwsi hejterzy, ale fajnie 🙂

  • comment-avatar
    Konrad 02/10/2016 (19:14)

    Cześć,
    widzę odpowiedź, ale nadal w wyjaśnionych kwestiach pojawiły się pewne nieścisłości.
    1. Co do drogi M16, to znam ją bardzo dobrze i przebiega przy granicy Azerbejdżanu (trasa przez Iczewan i Dilidżan), a więc nie jechaliście przy żadnej enklawie. Enklawą na terenie Azerbejdżanu jest Górski Karabach, który znajduje się na wysokości jeziora Sewan (a zatem na Waszej trasie daleko za Dilidżan). Dla uzupełnienia informacji azerbejdżańską eksklawą jest Nachiczewan. Ale to inna bajka.
    2. Punkt widzenia, to sprawa subiektywna, każdy ma do niej prawo, o czym pisałem wcześniej.
    3. Doświadczanie spotkań z ludźmi jest oczywiście subiektywne i nieporównywalne, jednak wypowiadanie opinii nt. „charakteru narodu”, to inna sprawa. Myślę, że w tej kwestii zgadzam się z Wojciechem Góreckim i Wojtkiem Jagielskim.
    4. Polecamy się.
    5. Ten punkt ociera się o spory semantyczne, więc uznaję, że nie warto kruszyć kopii.
    Życzę Wam wielu czytelników. Hejtu nie popieram. Lubię merytoryczne rozmowy.