16 RZECZY, KTÓRE TRZEBA ZROBIĆ W POŁUDNIOWEJ SZWECJI

Szwecja była już od dawna jednym z naszych wymarzonych kierunków podróży. Są w naszej rodzinie zarówno dorośli, jak i małoletni fani wspinaczek na drzewa, wydawnictwa Zakamarki, „Dzieci z Bullerbyn” w interpretacji Edyty Jungowskiej, wypadów na klopsiki do Ikei czy wnętrz w skandynawskim stylu. Wiedzieliśmy, że nasza wyprawa do tego kraju to tylko kwestia czasu. Któregoś razu, gdy Mela znowu przyniosła jakąś ciekawostkę ze szkolnej świetlicy skandynawskiej (tym razem był to chyba rysunek tradycyjnej stuga), uznaliśmy, że to jest ten moment, by zabrać się za organizację naszej rodzinnej wyprawy kamperem po Szwecji. I chyba już od dawna zaznaczanie kolejnych gwiazdek i serduszek na mapie Google nie sprawiało nam tyle radości, co przy okazji planowania tych wakacji. Szybko okazało się, że pięknych miejsc na łonie natury i przygód, które chcemy przeżyć razem z dziećmi jest tyle, że tym razem musimy zawęzić obszar zwiedzania do południowo-wschodniej Szwecji. I bardzo dobrze wyszło, bo mamy dzięki temu pretekst, by wrócić do Szwecji w te rejony, których nie zdążyliśmy odwiedzić. Tymczasem zapraszamy Was za kulisy naszej rodzinnej szwedzkiej przygody – sprawdźcie, które miejsca w południowej Szwecji koniecznie musicie odwiedzić, by zatroszczyć się o potrzebę zabawy Waszego (wewnętrznego) dziecka!

Sklep z tradycyjnymi polkagrisami w Grännie
Czerwone domki na Olandii
Karmienie łosi
Pozostałość po świętowaniu Midsommar

1. Bądź (z) dzieckiem w Astrid Lindgren Värld

Świat Astrid Lindgren nie jest zwykłym rodzinnym parkiem rozrywki. To kraina jak ze snu, urzeczywistnienie marzenia o tym, jak powinien wyglądać najpiękniejszy park dla dzieci. Przenosimy się tutaj do świata każdej z naszych ukochanych książek nie tylko za sprawą wspaniałej architektury i dopracowanej w najmniejszym detalu scenografii, ale także dzięki magii teatru. Jest to cudowna koncepcja, by wciągnąć dzieci do świata Pippi, Ronji, Madiki czy Emila dzięki odgrywanym na żywo spektaklom, w których, tak jak być powinno, to dzieci (a nie dorośli) grają dzieci, a język oryginału, szwedzki, nadaje scenom jeszcze bardziej autentycznego wymiaru i wyrazistego charakteru. Ci jeszcze bardziej wkręceni w twórczość szwedzkiej pisarki też znajdą tu coś dla siebie, bo swoją reprezentację mają tu także mniej znane światy, jak ten Lotty z Ulicy Awanturników, Nilsa Paluszka czy Kasji Odważnej. Książkowe krainy to nie tylko pieczołowite próby odwzorowania oryginalnych ilustracji, ale także place zabaw lub tory przeszkód, dzięki czemu dzieci dosłownie wchodzą na karty książki. Nawet kupowanie pamiątek i słodyczy to tutaj czynności magiczne – snujemy się po alejkach między kolorowymi drewnianymi chatkami, jakbyśmy przenieśli się w czasie lub znaleźli na planie filmowym jakiegoś westernu, nie mogąc nawet skupić się na tym, co by tu kupić, bo podziwianie tego uniwersum całkowicie pochłania naszą uwagę. I nawet po całym dniu nie staje się to ani trochę nudne – za żadne skarby świata nie chcemy się z tym miejscem żegnać, nie chcemy dorosnąć.

Domki z Bullerbyn w wersji mini
Inscenizacja „Ronji, córki zbójnika”
Spektakl o Madice
Zamek pękający na pół na oczach widzów
Sklep ze słodyczami
Statek taty Pippi
Spektakl z Willą Śmiesznotką w tle
Świat Nilsa Paluszka
Zagroda z kózkami
Najważniejsze dziedzictwo Astrid Lindgren: Szwecja jako pierwszy kraj na świecie, w 1979 roku, zakazuje przemocy fizycznej i psychicznej w stosunku do dzieci.

2. Wejdź do starego wiatraka na Olandii

Jeśli agroturystyka to Wasze drugie imię, to zakochacie się w Olandii! Prosto, swojsko i mnóstwo zwierząt na wyciągnięcie ręki. Tak naprawdę codziennie można tu obcować z innymi zwierzakami – z krowami porozmawiać w trakcie postoju w restauracji, a koniki nakarmić przy wiatrakach. Zwierzęta tutaj (jak i w całej Szwecji, o czym jeszcze będziemy wspominać), czują się swobodnie i bezpiecznie. Na rozległych terenach hasają jak na wolności i nie stronią od interakcji z ludźmi. Stare, drewniane wiatraki będziecie mijać na wyspie nie raz; są one swego rodzaju wizytówką Olandii i pięknie uzupełniają tutejszy wiejski krajobraz. Uzupełniają go też szwedzkie flagi przy wielu domach. A właściwie domkach, bo Szwedom raczej nie przyjdzie do głowy stawiać duże rezydencje, nieważne czy całoroczne, czy letniskowe, z których słynie Olandia. Szwedzi cenią sobie bezpretensjonalność i umiar, o czym czytaliśmy przed przyjazdem tutaj i w książkach Katarzyny Tubylewicz, i w popularnej pozycji „Lagom”. Co ciekawe, okazało się, że to żaden chwyt marketingowy – lagom to faktyczny stan umysłu i styl życia większości Szwedów. Jeżdżąc po Olandii, podziwiając kolejne letniskowe domki jak z bajki, nie odgadniecie, czy mieszka w nich szwedzki milioner, czy przeciętny przedstawiciel klasy średniej. Obie opcje są równie prawdopodobne.

Widoki typowe dla Olandii
Restauracja pod dużym młynem
Wikiński kościółek i cmentarz
Domki letniskowe na Olandii
Rezerwat na północy Olandii
Skromne i bezpretensjonalne szwedzkie nagrobki
W Vida Art, ciekawym muzeum sztuki współczesnej na Olandii

3. Chodź na łowy do loppis

Jeśli lubicie polować w lumpeksach lub szperać na garażówkach, to z pewnością zainteresują Was ich szwedzkie odpowiedniki, czyli loppis. Szczególnie dużo widzieliśmy ich, jeżdżąc po Olandii i Smalandii. Loppis może w Szwecji przybierać bardzo różnorodne formy – od wystawki babcinych gratów w przydomowym ogródku po duży sklep ze starymi meblami i akcesoriami wnętrzarskimi. Nam najbardziej się podobało w tych malutkich, niepozornych loppisach, gdzie nierzadko udawało się wyłowić coś dużo fajniejszego niż w większych miejscach. Co ciekawe, poziom zaufania społecznego w Szwecji jest tak wysoki, że spora część przydomowych wystawek działa bezobsługowo – jak już pochodzisz sobie po moim terenie pod moją nieobecność i coś ci tam wpadnie w oko, to wystarczy że zostawisz kasę w puszce lub, jeszcze lepiej, puścisz blika (a właściwie Swisha) na naskrobany na karteczce numer telefonu. Chcielibyśmy zobaczyć taką wyprzedaż garażową w polskim wydaniu…

Garażówka na Olandii
Loppis w Smalandii
W garażówki wkręcają się w Szwecji wszyscy, co ma związek z dużym zaangażowaniem w kwestie ekologiczne. W którejś z książek o Szwecji wyczytaliśmy, że Szwecja systemowo jako kraj jest tak mocno zaangażowana w politykę zero waste, że jako jedno z niewielu państw na świecie ma ujemny bilans recyklingowy (co w praktyce na przykład oznacza, że Szwecja importuje z innych krajów odpady na potrzeby utylizacji).

4. Odkrywaj Smalandię – krainę „Dzieci z Bullerbyn”

Smalandia, znana większości z nas za sprawą „Dzieci z Bullerbyn” i Emila Astrid Lindgren, to dziś już historyczny, a nie administracyjny region Szwecji. Kraina stojąca przede wszystkim tradycyjnymi, czerwonymi stugorami – uroczymi drewnianymi chatkami jak z bajki. To region rozległych lasów, w których kryją się niezliczone jeziora, krzaki pełne dzikich malin i poziomek, a nawet, przy odrobinie szczęścia, natrafi się tu znienacka na stary, opuszczony młyn. Krajobraz przywodzi na myśl nasze polskie Mazury, tylko w dużo dzikszym i bardziej rozległym wydaniu.

To tutaj urodziła się, żyła i pisała Astrid Lindgren, która wielbiła tę krainę do końca swych dni i w niej umiejscowiła akcję wielu swoich książek. Po Smalandii rozsiane są więc wszystkie najważniejsze dla jej fanów lokalizacje: Świat Astrid Lindgren i jej dom rodzinny (oba w Vimmerby) czy miejscowość Sevedstorp, gdzie kręcono słynną ekranizację „Dzieci z Bullerbyn”.

W wiosce Sevedstorp, czyli miejscu ekranizacji filmu „Dzieci z Bullerbyn”
Pomnik Astrid Lindgren na rynku w Vimmerby
Eksjö
Dom rodzinny Astrid Lindgren w Vimmerby
Eksjö

5. Zaszyj się na jednej z dzikich plaż Skanii

Do Szwecji wjeżdżamy mostem nad Sundem z Danii, kierując się prosto na południowe wybrzeże Bałtyku. Przemierzamy trasę od Falsterbro przez Ystad do Karlskrony, zatrzymując się po drodze na kilku plażach. Tamtejszy krajobraz w dużej mierze przypomina nasze nadbałtyckie strony, ale jedna rzecz szybko rzuca się w oczy – większość plaż sprawia wrażenie zupełnie dzikich. Nie chodzi tutaj tylko o różnicę estetyczną w postaci braku parawanów (mimo często silnego wiatru, jak to nad Bałtykiem), chodzi o dosłowny brak plażowiczów. Miło jest mieć poczucie, że ma się te bezkresne plaże niemalże dla siebie. Jedno z najpiękniejszych wspomnień, jakie stąd zabierzemy, to widok naszej córki biegającej z wypasającymi się tutaj owcami, bawiącej się w ich zaganianie.

Owce wypasające się na jednej z plaż
W trakcie podróży wzdłuż południowego wybrzeża zaskoczyła nas duża częstotliwość zakazu kamperowania; w rezultacie trudno nam było zaparkować bliżej wody.
Plaża Haväng z lagunką idealną dla dzieci do brodzenia
Formacje skalne, przeważnie dawne wikińskie grobowce, to częsty widok na plażach Skanii.
Plaża z wrakiem łodzi na północy Olandii

6. Spróbuj kanapki z rakiem

Czego warto spróbować w Szwecji? Poza klopsikami (które w szwedzkiej Ikei smakują tak samo jak w polskiej, potwierdzamy), lukrecjowymi słodyczami (których nikt o zdrowych zmysłach nie chce próbować) czy bułeczką cynamonową (obowiązkowo z kawą, niniejszym celebrując słynną szwedzką przerwę, czyli fika)? Jedno z naszych głównych spostrzeżeń w trakcie podróży było takie, że najlepiej rozsmakowywać się tutaj w rybach, nie tylko dlatego, że są wyjątkowo dobrej jakości (w Skanii, w Kåseberdze jedliśmy jedno z najpyszniejszych fish&chips w naszym życiu!), ale także dlatego, że wypadają relatywnie tanio w stosunku do innych dań i produktów. Warto wybierać ryby, owoce morza i… raki. Na dobry początek polecamy Wam kanapkę z rakiem, którą można kupić w wielu piekarniach, zwłaszcza tych nadbałtyckich.

Kanapka z rakami
Kanapka ze smażonym śledziem w restauracji Kåseberga Fisk
Tort kanapkowy z krewetkami

7. Szukaj miejsc z niezwykłymi kamieniami

Dla niektórych to wyznanie może być dziwne (choć rodzice małych dzieci raczej je zrozumieją) – w trakcie naszych kamperowych wypraw ochoczo szukamy różnego rodzaju kamiennych formacji. Nie muszą być to wielkie atrakcje turystyczne, a wręcz nie powinny takimi być, bo kluczowe jest to, by nasze dzieci mogły z nich swobodnie korzystać. Bo nic nie pochłania ich w plenerze na tak długo, jak chodzenie po kamieniach. Przerabialiśmy ich już dużo i wydawało się, że nic nie przebije domków wróżek (nuraghi) na Sardynii, jednak Szwecja okazała się w tej kategorii istnym rajem na ziemi.

Wspinaczki po skałkach na wybrzeżu Olandii

Zacznijmy od Ales Stenar, zwanego „szwedzkim Stonehenge”. To grobowiec wikingów usytuowany na klifie, obok pięknej wioski rybackiej Kåseberga. Niezwykłe miejsce, nas skłaniające do refleksji, a dzieci do eksploracji i wspinaczki na każdy z głazów z osobna. Podobnych, mniejszych kamiennych formacji jest w Skanii nad Bałtykiem sporo, także na Olandii, więc dzieci miały co robić na większości z plaż.

Ales Stenar
Spacer uliczkami Kåsebergi
Paralotniarze szalejący tuż nad klifami przy Ales Stenar. Idealne ucieleśnienie szwedzkiej koncepcji friluftsliv, czyli życia na świeżym powietrzu

Jest jeszcze jeden niezwykły, najsłynniejszy w całej Szwecji kamień, o którym należy wspomnieć, choć nie mógł służyć naszym dzieciom za plac zabaw. Pochodzący z IX wieku kamień runiczny z Rök to najdłuższy zapisany runami tekst na świecie; liczy 760 znaków i opisuje dzieje wikińskie (ojciec opłakujący śmierć syna). Uważa się go za najstarsze dzieło literatury w Szwecji.

8. Przenieś się w czasie przy wodospadzie

W jedno z najpiękniejszych miejsc w trakcie naszej podróży trafiamy zupełnie przypadkiem, co często nam się przydarza podczas kamperowych wypraw. Nad jeziorem Vättern, niedaleko słynącego z cukierków polkagris miasteczka Gränna, odkrywamy przepiękny wodospad Röttle Vattenfall, usytuowany przy dwóch starych młynach. Sceneria jak z bajki – jakby wyrwać ilustracje z „Ronji, córki zbójnika”, a następnie je pokolorować i ożywić. To wspaniałe miejsce na dłuższy spacer lub biwak; macie tu do dyspozycji ławy i palenisko, co jest typowe dla szwedzkiego krajobrazu. Nieważne, czy znajdujecie się w turystycznym i komercyjnym obiekcie, takim jak Świat Astrid Lindgren, czy w dzikiej scenerii na łonie natury, miejsce do przyrządzenia własnego jedzenia na ogniu (a często także i kranik z wodą) to w Szwecji absolutny standard. Nie zapominajcie więc o swoich butelkach i o prowiancie na wynos!

Na ulicach miasteczka Gränna
Sklep ze słodyczami w Grännie

9. Przejedź się kolejką w Junibäcken

Junibäcken, czyli Czerwcowe Wzgórze, dobrze znane wszystkim czytelni(cz)kom Madiki, to nieprzypadkowa nazwa Muzeum Literatury Dziecięcej w Sztokholmie. W tym niezwykłym miejscu możecie zobaczyć jedną z najpiękniejszych ekspozycji w całej Szwecji, dzięki której poczujecie się, jakbyście odbywali podróż w czasie na karty książek z Waszego dzieciństwa. Mowa o pieczołowicie wykonanych makietach z ruchomymi elementami, przedstawiających najważniejsze sceny z książek Astrid Lindgren, od „Dzieci z Bullerbyn”, „Madiki” i „Emila”, po te dla starszych czytelników, czyli „Ronję, córkę zbójnika” czy „Braci Lwie Serce”. Oglądanie tej wystawy jest wspaniałą przygodą dla dzieci, bo odbywa się w formie przejażdżki w wagoniku kolejki, podczas gdy z głośników sączy się opowieść w wybranej wersji językowej (dostępna jest także polska). Oryginał po szwedzku czyta sama Astrid Lindgren i jest to zresztą ostatni napisany przez nią tekst, stworzony właśnie na potrzeby wystawy w tym sztokholmskim muzeum. W Junibäcken czeka też na Was wystawa poświęcona autorom innych szwedzkich klasyków (można przytulić się do Mamy Mu lub „Mojej mamy gorylicy”, wejść do domu Alberta Albertsona czy zajrzeć do domu Pettsona i Findusa). Organizowane są tu także spektakle i wystawy tymczasowe (my trafiliśmy na taką poświęconą ilustracjom ukochanej przez nas Piji Lindenbaum!), a w plenerze można szaleć na muminkowym placu zabaw. Spektakle zdecydowanie bardziej polecamy te w Parku Astrid Lindgren, bo tutaj role dziecięce są odgrywane przez dorosłych aktorów, a za taką formą nie przepadamy ani my, ani nasze dzieci.

Dom Pettsona i Findusa
Kącik z Albertem Albertsonem
W drodze na wyspę Djurgården, na której znajduje się Muzeum Literatury Dziecięcej i Muzeum Vasa.
Spacer ulicami sztokholmskiej Starówki
Fika, czyli przerwa na ciacho i kawę, bardzo istotny element szwedzkiej codzienności.
Miasto widziane z tarasu widokowego na Djurgården
W dzielnicy SoFo na wyspie Södermalm

Jeśli będziecie jechać do Sztokholmu kamperem, to nocleg na podmiejskim kempingu lub parkingu warto zarezerwować z większym wyprzedzeniem. Opcji nie ma tu zbyt wielu, my zabieramy się za to za późno i zostaje nam już tylko ten w Älvsjö.

10. Odwiedź Muzeum Vasa w Sztokholmie

To muzeum jest chyba jednym z najczęściej odwiedzanych w Sztokholmie – należy do mainstreamu turystycznego i nie powinno to ani trochę dziwić, bo drugiego takiego miejsca na świecie po prostu nie ma. Obejrzycie tu zachowany w całości wrak okrętu, wyłowiony z wód Bałtyku w 1625 roku, 333 lata po zatonięciu. Tym, co robi piorunujące wrażenie, jest nie tylko sama historia okrętu Vasa, którą zgłębia się na miejscu z wypiekami na twarzy, lecz także geniusz architektoniczny i rozmach, z jakim zostało zaprojektowane to muzeum. Okręt Vasa jest zespolony z budynkiem, stanowi z nim jeden organizm.

Okręt zatonął, bo miał za mało balastu, a zachował się w tak świetnym stanie głównie dzięki temu, że osiadł na optymalnej głębokości (30 m).
W Szwecji hotele są często darmowe dla dzieci do ok. 14-15. roku życia, a muzea nawet do 18. r. ż. (oczywiście nie dotyczy to takich miejsc, które są atrakcjami stricte dla dzieci i młodzieży).

11. Spójrz na Sztokholm z Fjällgatan

W książce Katarzyny Tubylewicz „Sztokholm: miasto, które tętni ciszą” czytamy o tym, że najpiękniejszą panoramę miasta można zobaczyć z tarasu widokowego na ulicy Fjällgatan. Wzięliśmy sobie tę radę do serca i to była naprawdę dobra decyzja – to miejsce i ten widok to był zdecydowanie jeden z najlepszych momentów naszego spaceru po Sztokholmie. Warto zatrzymać się w tej okolicy dłużej, nie tylko ze względu na piękny widok i urokliwe zaułki uliczek, ale także dlatego, że nieopodal znajduje się Fotografiska, czyli muzeum współczesnej fotografii, jedno z najciekawszych sztokholmskich muzeów (których jest tak wiele, że naprawdę nie wiadomo, na co się zdecydować, mając do dyspozycji zaledwie 2-3 dni).

Plażyczka miejska w Sztokholmie
Plac zabaw dla fanów serii detektywistycznej „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai”, na przedmieściach Sztokholmu. Wspaniale jest przyglądać się temu, jak w Szwecji przestrzeń publiczna jest projektowana także pod dzieci, a place zabaw są zawsze drewnianym, estetycznym elementem większej całości. 
Kamperowanie po Szwecji wcale nie jest takie łatwe. Wbrew temu, co słyszeliśmy przed wyjazdem, w podróży napotykamy wiele zakazów, dużo parkingów ma ograniczenia czasowe lub jest przeznaczonych tylko dla aut osobowych (klasse 1). W Sztokholmie trudno nam zorganizować opcję taką jak w Kopenhadze, czyli darmowy parking P+R dla kampera z przesiadką w pociąg.

12. Zobacz (i posłuchaj!) cmentarzyska aut

Wiedzeni naszym zamiłowaniem do opuszczonych i pochłanianych przez naturę obiektów, a także zamiłowaniem naszego syna do samochodów, trafiamy w miejsce niezwykłe, być może jedno z najbardziej wyjątkowych w trakcie całej naszej szwedzkiej podróży. No bo sami przyznajcie – czy słyszeliście kiedykolwiek o cmentarzu samochodów? I to nie byle jakim, bo mowa tu o 150 rdzewiejących szkieletach automobili z lat 40. i 50., grzęznących na leśnym torfowisku, pochłanianych przez mech. Żeby było jeszcze ciekawiej i bardziej mrocznie, w trakcie naszej wizyty trwa tutaj tymczasowa instalacja dźwiękowa „Cars Choir Redemption Sound”. Artysta i kompozytor Mons Niklas Schak, zafascynowany atmosferą tego miejsca, postanowił rozszerzyć je o kolejny wymiar. Stworzył jedyną w swoim rodzaju instalację dźwiękową, polegającą na wprowadzaniu aut w rezonans, dzięki czemu stają się one instrumentami. Nanieście koniecznie na Waszą mapę miejsce „Bilkyrkogården Kyrkö Mosse”, w miejscowości Ryd.

13. Daj się naciągnąć na pamiątki w Muzeum IKEA w Älmhult

Kiedy Ingvar Kamprad otworzył pierwszy sklep Ikea w 1958 roku w Älmhult, nie spodziewał się jeszcze, że zrewolucjonizuje branżę meblarską i świat wnętrzarski nie tylko w całej Szwecji, ale i na świecie. Pierwsza nienordycka IKEA została otwarta w latach 70. w Szwajcarii, a potem szał zaczął ogarniać kolejne kraje Europy. Co zyskaliśmy (a co straciliśmy) dzięki sklepom IKEA? Meble zaczęły tanieć na całym świecie, a ponadto Kamprad jako pierwszy wpadł na to, by klienci samodzielnie je odbierali i montowali. Także on jest ojcem koncepcji, by stawiać sklepy wielkoformatowe na obrzeżach miast, bo tak będzie taniej. Jeśli to, co właśnie przeczytaliście, wydawało Wam się ciekawe, to wybierzcie się do IKEA Museum w Älmhult. To nie tylko lekcja historii o firmie i marce, ale także podróż w czasie, w trakcie której będziecie mogli sobie przypomnieć, co było na topie we wnętrzach w kolejnych dekadach, i to przecież właśnie za sprawą Ikei, która mocno kształtowała gust nas wszystkich. A wisienką na torcie, zwłaszcza dla wielkich fanów sklepu, jest możliwość zakupu unikatowych produktów, dostępnych jedynie w tej lokalizacji.

W Muzeum Ikea można też zjeść odmienione wersje ikeowskich klasyków.
Sklep z unikatowymi pamiątkami

14. Poczuj kojący wpływ rozległych przestrzeni

Podczas gdy krajobraz pełen miasteczek Toskanii czy Prowansji skłania do tego, by na każdym kroku szukać idealnych widokówek, krajobraz rozległej południowej Szwecji hipnotyzuje i wciąga tak, że po jakimś czasie orientujesz się, że przez większość dnia nie miałeś w ręku telefonu. W Szwecji trudniej skupić się na pięknym detalu, bo ogromne przestrzenie i pustkowia wzywają do tego, by ciągle patrzeć szerzej, by podziwiać horyzont i spróbować dojrzeć, co jest za nim. 

Piękno Szwecji zapiera dech w piersiach i brakuje słów, by je wyrazić. Postawiłabym tezę, że to nienajlepszy kierunek dla łowców kadrów żądnych natychmiastowej gratyfikacji. Dlaczego? Bo Szwecja uziemia i sprawia, że zwalniasz. Zmiana następuje powoli, na początku jesteś nie do końca świadomy tego, co się z Tobą dzieje. A potem to powoli do Ciebie dociera – Szwecja działa kojąco na Twój układ nerwowy. Rozległe, puste przestrzenie uspokajają. Nie tylko turystów, ale z pewnością także stada krów, owiec i koni, które żyją na tych pastwiskach prawie jak na wolności. Brak tłumów i gęstej zabudowy wyciszają. Cudownie piękna, wszędzie spójna estetycznie przestrzeń regeneruje układ nerwowy, odciążając zmysł wzroku. Wszechobecna cisza to coś, czego na początku się nie zauważa, ta obserwacja przychodzi stopniowo. Z każdą kolejną cudownie spokojną nocą w kamperze, z każdym kolejnym spacerem po pustkowiu, z każdą kolejną wizytą w surrealistycznie cichym supermarkecie zaczynam zauważać, jak bardzo przebodźcowana i zmęczona jestem w moim codziennym otoczeniu. W końcu nie muszę zużywać energii na odpieranie ataków krzykliwych reklam i billboardów, nie muszę odwracać wzroku na widok brzydkich budynków, bo tu wszystko ze sobą współgra. Tu zadbano o to, by wszystkie elementy krajobrazu tworzyły harmonijnie piękną całość, która urzeka swą prostotą.

Nad jeziorem Vättern
Krajobraz rolniczy w Skanii
Dzikie plaże Skanii
Rozległe tereny zielone Sztokholmu

15. Spróbuj szwedzkich poziomek z krzaczka

Smultronställe to dla Szwedów metaforyczne „ukochane miejsce na Ziemi”, a w dosłownym tłumaczeniu: „tam, gdzie rosną poziomki”. Tak, ich wymarzony raj jest krainą pełną poziomek, w której każdy chce mieć swoją letnią stuga. Jeśli gdzieś w trakcie Waszej szwedzkiej podróży natkniecie się na krzaczki z poziomkami, to koniecznie ich skosztujcie. Gwarantuję Wam, że będą to najlepsze poziomki, jakie jedliście w życiu, a idylliczność sformułowania „tam, gdzie rosną poziomki” nabierze namacalnego, zmysłowego wymiaru. Ja będę nieść ze sobą wspomnienie tego smaku jeszcze długo. Tak samo zresztą jak smaku dzikich, leśnych malin ze Smalandii (swego rodzaju krzyżówka maliny z jeżyną).

16. Odwiedź krainę kolorowych domków

A jeśli jednak marzycie o instagramowych kadrach i nie chcecie wyjechać ze Szwecji bez takich ujęć na swoim telefonie, to wyruszcie na poszukiwanie kolorowych, drewnianych domków. Nie tylko takich, jak wspomniane wcześniej w tekście tradycyjne czerwone stugory w Smalandii czy na Olandii. Wybierzcie się na przykład do Falsterbro, gdzie niektórzy Szwedzi mają swoje malutkie domki plażowe, lub do dzielnicy kolorowych domków w Karlskronie.

Karlskrona to miasto 1650 wysp, wysepek i szkierów. „Korona Króla Karola”, port z XVI wieku wpisany na listę UNESCO. Poza wspomnianą dzielnicą kolorowych domków warto udać się tam na którąś ze skalistych mini wysepek. Nasze dzieci pochłonęła tam zabawa polegająca na łowieniu meduz czerpakiem (który dla nas jest podstawową zabawką plażową). A ja czułam się na tej wyspie tak, jak bym znalazła się w samym środku książki „Lato Stiny” Leny Anderson.

Dzielnica Kolorowych Domków w Karlskronie
W książce „Lagom” pojawia się określenie „osobista bańka mentalnego dobrego samopoczucia” jako cel życia, upragniony stan idealny, do którego dąży każdy Szwed.

szwecja południowa / skania / olandia / smalandia / atrakcje szwecji / atrakcje południowej szwecji / atrakcje skanii / atrakcje olandii / atrakcje smalandii / co robić w południowej szwecji / jakie miejsca odwiedzić w południowej szwecji / co zobaczyć w południowej szwecji / zwiedzanie południowej szwecji / co robić z dziećmi w południowej szwecji / co zobaczyć z dziećmi w południowej szwecji / atrakcje dla dzieci w południowej szwecji / czy warto pojechać do szwecji z dziećmi / wyprawa rodzinna do szwecji / zwiedzanie szwecji z dziećmi / co robić w skanii / jakie miejsca odwiedzić w skanii / co zobaczyć w skanii / zwiedzanie skanii / co robić z dziećmi w skanii/ co zobaczyć z dziećmi w skanii / atrakcje dla dzieci w skanii / czy warto pojechać do skanii z dziećmi / wyprawa rodzinna do skanii / zwiedzanie skanii z dziećmi / co robić na olandii / co robić w smalandii / jakie miejsca odwiedzić w smalandii / jakie miejsca odwiedzić na olandii / co zobaczyć w smalandii / co zobaczyć na olandii / zwiedzanie olandii / zwiedzanie smalandii / co robić z dziećmi w smalandii / co robić z dziećmi na olandii / co zobaczyć z dziećmi w smalandii / co zobaczyć z dziećmi na olandii / atrakcje dla dzieci w smalandii / atrakcje dla dzieci na olandii / czy warto pojechać do szwecji z dziećmi / wyprawa rodzinna do szwecji / zwiedzanie szwecji z dziećmi / zwiedzanie smalandii z dziećmi / zwiedzanie olandii z dziećmi / kamperem po szwecji / kamperem rodzinnie po szwecji / kamperem z dziećmi po szwecji / czy warto pojechać do szwecji kamperem

Brak komentarzy