POŁUDNIOWA SZWECJA – TOPLISTA DEGUSTACYJNA

W rodzinną podróż kamperem po południowej Szwecji wybieraliśmy się bez wielkich oczekiwań, jeśli chodzi o kulinaria. Mieliśmy zdawkową wiedzę o kuchni tego kraju. Nastawialiśmy się na samodzielne gotowanie, spodziewając się, że w restauracjach będzie bardzo drogo. Jednym z pierwszych zaskoczeń było to, że przepaść cenowa między polską a szwedzką gastronomią już się mocno skurczyła. Czego jeszcze nie przewidzieliśmy, jeśli chodzi o jedzenie w Szwecji, a co działo się zgodnie z naszymi założeniami? W tym tekście dzielimy się z Wami protipami dotyczącymi kulinariów – sprawdźcie, czego koniecznie powinniście spróbować, zwiedzając południową Szwecję!

Szwedzkie klopsiki, czyli köttbullar

Zaczniemy od skojarzenia totalnie przewidywalnego, może wręcz banalnego, jeśli chodzi o szwedzką kuchnię. Zapewne wszyscy doskonale znacie i mniej lub bardziej uwielbiacie to klasyczne danie, które weszło już do naszej polskiej tradycji, w pakiecie ze zwiedzaniem i zakupami w Ikei. Köttbullar, czyli niewielkie klopsiki mięsne, zjecie w Szwecji praktycznie wszędzie, ale ich sposób przyrządzenia i dodatki mogą się trochę różnić. Istotnym elementem dania jest kwaskowy dżem z borówki brusznicy, która odgrywa ważną rolę w szwedzkiej kuchni.

Małe klopsiki w restauracji w Muzeum Ikea w Älmhult
Większe klopsy w restauracji na Olandii
Klopsiki w bardziej fancy wydaniu, w restauracji w Muzeum Vasa w Sztokholmie
Wege klopsiki w daniu azjatyckim, serwowanym w restauracji w Muzeum Ikea w Älmhult.

Dania rybne: łosoś, fish & chips

Uwielbiamy i w domu często jadamy łososia. Lubimy go w formie jednego z niewielu znanych nam skandynawskich dań, czyli gravlaxa. Nastawialiśmy się na to, że restauracyjne dania z łososia i innych ryb będą w Szwecji raczej poza naszym zasięgiem cenowym, ale rzeczywistość nas mile zaskoczyła. Szybko zorientowaliśmy się, że dania rybne w restauracjach są relatywnie tanie – więcej sensu miało wybranie z menu ryby, na przykład łososia, niż dania mięsnego. Ryby wypadały korzystnie cenowo względem innych pozycji w karcie, ale także względem tego, ile kosztują nas aktualnie w Polsce. Ponadto, ryby, które jedliśmy w szwedzkich restauracjach, były naprawdę przepyszne (w Skanii, w wiosce Kåseberga jedliśmy jedno z najpyszniejszych fish&chips w naszym życiu!). 

Kanapka z rakiem lub krewetkami

W szwedzkich restauracjach warto wybierać ryby, ale także owoce morza i raki. Mniej typową, a pyszną przekąską może być kanapka z rakiem, dostępna w wielu piekarniach, zwłaszcza tych nadbałtyckich. Popularnym szwedzkim daniem jest także tort kanapkowy, czyli tort na słono, który można zamówić w wielu cukierniach, a jednym z jego głównych składników są krewetki.

Kanapka z rakiem
Tort kanapkowy z krewetkami

Cydr z Domu Jabłka w Kivik

Kiviks Musteri to znacznie więcej niż „fabryka cydru” – to miejsce, w którym jabłka grają główną rolę w naprawdę przyjemnej, rodzinnej opowieści. Spacer po sadach potrafi wciągnąć nawet najmłodszych, zwłaszcza gdy traficie na sezon dojrzewania owoców i będziecie mogli podziwiać całe rzędy jabłoni uginających się pod plonami. Na miejscu działa też wystawa pokazująca krok po kroku, w przystępny sposób, jak powstają soki i cydry. Dużym plusem jest możliwość spróbowania różnych wariantów napojów, w tym świetnych wersji bezalkoholowych. Starsi mogą zainteresować się bardziej rzemieślniczymi cydrami, a młodsi z przyjemnością wybiorą naturalne soki tłoczone na miejscu. Całość ma bardzo sielski, spokojny klimat, który dobrze wpisuje się w szwedzkie podejście do odpoczynku blisko natury. To taki przystanek, który pozwala zwolnić tempo i po prostu nacieszyć się prostą przyjemnością dobrze zrobionego soku jabłkowego.

Cukierki polkagris prosto z manufaktury w Grännie

Gränna to miasteczko, które spokojnie można wpisać na listę „must see” podczas (rodzinnej) podróży po Szwecji. Miejsce słynnie z tradycyjnych cukierków polkagris i do dziś w Grännie można odwiedzić cukiernie-manufaktury, gdzie da się podejrzeć proces ręcznego wyrabiania charakterystycznych biało-czerwonych lasek cukrowych. Najlepsze jest to, że wszystko dzieje się na żywo – masa cukrowa jest rozciągana, skręcana i krojona tuż przed oczami odwiedzających. Warto spróbować klasycznego smaku miętowego, ale też tych bardziej szalonych wariantów. Przy okazji szybko zauważycie, że Szwedzi mają ogromną słabość do lukrecji – niestety dla wielu osób to dość… specyficzna przyjemność smakowa (warto uprzedzić dzieci przed spróbowaniem!). Cała ta słodka przygoda dobrze wpisuje się w szwedzką tradycję lördagsgodis, czyli słodyczowych sobót, kiedy dzieci mogą pozwolić sobie na trochę więcej. To z kolei ma związek z ideą lagom – czyli umiaru i równowagi, nawet w jedzeniu cukru. Dzięki temu wizyta w Grännie to nie tylko frajda, ale też okazja do tego, by porozmawiać o codziennych zwyczajach Szwedów.

W sklepie ze słodyczami w miasteczku Gränna
Tradycyjne polkragrisy, pochodzące z Gränny

Śledzie, ale niekoniecznie fermentowane

W Szwecji śledzie są absolutnym klasykiem i pojawiają się w kuchni w wielu odsłonach – od smażonych, przez pieczone, aż po różne warianty w sosach. Bardzo popularna jest choćby prosta kanapka ze smażonym śledziem, często podawana z ziemniakami albo chrupiącym pieczywem. W codziennym wydaniu śledzie są raczej łagodne w smaku i przygotowywane tak, żeby pasowały całej rodzinie, także dzieciom. Historie o ekstremalnie „pachnących” śledziach, które zapewne słyszeliście nie raz w kontekście szwedzkiej kuchni, to w dużej mierze turystyczna ciekawostka, a nie faktycznie kultywowana na dużą skalę tradycja. Legendarny surströmming, czyli fermentowany śledź z Bałtyku, który słynie z trudnego do zniesienia zapachu, jest produkowany głównie na północy Szwecji na niewielką skalę, jako regionalna specjalność.

Kanapka ze smażonym śledziem

Napoleonka z cukierni, w której podobno ją wymyślono

Broqvist Konditori uchodzi za jedną z najstarszych cukierni w Szwecji i zdecydowanie warto zajrzeć tu nie tylko dla samej napoleonki (choć faktycznie bywa łączona z historią tego miejsca). Na miejscu można spróbować całego wachlarza klasycznych szwedzkich wypieków – od miękkich, aromatycznych bułeczek cynamonowych po delikatne ciasta warstwowe i kruche tarty z owocami. Możecie tu zanurzyć się w świat fika, czyli szwedzkich słodkości idealnych do przerwy na kawę, takich jak kardamonowe bułeczki czy małe ciasteczka migdałowe. Miejsce ma bardzo przyjemny, trochę nostalgiczny klimat.

Kanelbullar w ramach fika

Szwedzka fika, czyli przerwa na kawę i ciacho, to coś więcej niż szybki przystanek na przekąskę – to mały rytuał, który przewija się przez cały dzień. Jej absolutną królową jest kanellbulle – miękka, pachnąca cynamonem bułeczka, która idealnie pasuje do filiżanki kawy i właściwie definiuje cały ten zwyczaj. To właśnie wokół niej najczęściej buduje się fika: prosto, bez przesady, ale z dużą przyjemnością. Co ciekawe, Szwedzi wolą robić takie przerwy częściej, za to krótsze – zamiast jednej długiej pauzy wybierają kilka małych „resetów” w ciągu dnia.

Fika, przerwa na bułeczkę cynamonową z kawą w trakcie spaceru po sztokholmskiej starówce

Pizza-kebab

Pizza-kebab to jeden z tych kulinarnych miksów, które najlepiej pokazują, jak bardzo współczesna kuchnia Szwecji jest otwarta na wpływy z zewnątrz. Danie powstało wraz z napływem imigrantów (m.in. z Turcji i Bliskiego Wschodu), którzy połączyli dobrze już zadomowioną pizzę z popularnym mięsem kebabowym i charakterystycznymi sosami. Z czasem ta kombinacja tak bardzo przypadła do gustu Szwedom, że trafiła do niemal każdej pizzerii i stała się czymś zupełnie „swojskim”, a także konkretnym, odrębnym daniem, które otrzymało swoją własną nazwę.

Wyroby z Pappi’s Chilli Farm na Olandii

Na koniec polecamy może bardziej turystyczne, ale mimo to klimatyczne i autentyczne miejsce, założone przez prawdziwego pasjonata ostrości. Zwiedzając Pappi’s Chilli Farm na Olandii, od razu poczuliśmy, że papryczki chili to nie jest dla gospodarza zwykła uprawa, tylko jego prawdziwa życiowa zajawka. Zwiedzanie ma swobodny, „domowy” charakter, dzięki czemu można spokojnie zaglądać między rośliny i dopytywać o różne poziomy ostrości. Na miejscu można też degustować produkty z chili, od delikatnych odmian po te naprawdę ekstremalnie ostre, co dla jednych z nas było atrakcją, a dla innych prawdziwym testem odwagi.

szwecja południowa / skania / olandia / smalandia / co zjeść w szwecji / dania południowej szwecji / co zjeść w skanii / co zjeść na olandii / co zjeść w smalandii / co zjeść w południowej szwecji / jakie miejsca odwiedzić w południowej szwecji / jakie restauracje odwiedzić w południowej szwecji / jedzenie w południowej szwecji / co zjeść z dziećmi w południowej szwecji / czego spróbować w południowej szwecji / kuchnia południowej szwecji / kuchnia skanii / gastronomia w skanii / kuchnia olandii / kuchnia smalandii / gastronomia w smalandii / gastronomia na olandii / jakich dań spróbować w smalandii / jakich dań spróbować na olandii / najlepsze dania szwecji / kuchnia szwecji / kuchnia południowej szwecji / najlepsze przekąski w południowej szwecji / czy jedzenie w szwecji jest drogie / jak zaplanować jedzenie w trakcie podróży po szwecji /

Brak komentarzy